... ktory, jak wynika z tego, co widzi na swoim koncie w BT, bedzie miala juz w domu w czwartek.
W ogole fajna rzecz. Zamowione w czwartek, juz mam wszystko rozpisane, kiedy wysla modem, kiedy bedzie wszystko gotowe - jak ja to lubie :)
Bo czemu nie? Jak widac znow jest w bibliotece :)
Wiec, jak sie rzeklo, pokazuje swoj dom:
Metyska - dom
To prostokatne na zdjeciu to jest po prostu dach mojego domu. Mieszkam na ostatnim pietrze, ale to niziutki budynek. Mam wspanialy widok z salonu na pól hrabstwa, wieczorem widac w oddali swiatla conajmniej 3 miasteczek.. Jak mi sie uda zalatwic dzierzawe linii telefonicznej od BT (British Telecom) to bede miala internet w domu i bezplatne rozmowy na telefony stacjonarne (miedzynarodowe) wieczorami i w weekendy (tak, fajne oferty tutaj maja.. to wszystko w cenie dzierzawy linii plus 1 funt)
Po wizycie w bibliotece ide na spacer na wzgorze obok miasta, ponoc widac z niego kawal wybrzeza (do ktorego jest tylko 10-15 km) - a samo miasteczko ma dluuuuga historie, od jakos 1000 r. :) w kazdym razie w 1067 stal tutaj juz zamek..
Metyski droga do pracy
A to jest moja droga do pracy. Jakies 10 minut wolnym krokiem, z podziwianiem slicznej pogody :) - pracuje na Wallands Crescent (po prawej). Tylko kawalek wzdluz ulicy, potem skrecam w druga i jestem. W ogole wszedzie tu blisko :)
Ide zwiedzac, skoro mam wolny weekend :)
A skoro znalazla to sie do niego dorwala. Niestety nie Jej, wiec przeprasza za brak ogonków... Internet znalazl sie w bibliotece w Lewes, na szczescie takowa jest, gdyz w domu ani telewizji, ani radia, ani Internetu, a z ksiazek wlasnych jest tylko ksiazka do angielskiego :)
Poszukalam i jest, biblioteka publiczna w Lewes, pozyczylam kilka ksiazek - ta droga rozszerzania angielskiego slownictwa jest rownie dobra a przyjemna. A ze mozna skorzystac tez z Internetu, to korzystam
Dopiero pare dni w Lewes, dopiero sie aklimatyzuje, ale jest calkiem fajnie. Moja managerka jest, jak sie okazuje, Belgijka z pochodzenia - i kiedys przechodzila dokladnie to samo, wiec wie jak nam (jest nas dwie) zorganizowac wszystko aby bylo nam jak najlatwiej. Zespol z ktorym pracuje, rowniez bardzo sympatyczny - slowem, nie ma na co narzekac (poza cenami jedzenia, ale to znane, poza tym we dwie latwiej zrobic oszczedne zakupy).
Mieszkanko jest przepiekne, mamy widok na pól Sussex, a pewne braki zapewne wkrotce beda wyrownane (dzis notowalysmy z ms. Beakert, moja managerka, czego nam w mieszkaniu brakuje). Najbardziej brak internetu, ale to poki nie zalatwie telefonu z BT (British Telecom), nie bedzie mozliwe. Mam nadzieje, ze to kwestia kilku dni (juz zalatwiam).
A teraz zmykam do domku (do biblioteki poszlam zaraz po pracy) zjesc cos dobrego i poczytac sobie.
... i kaja się jak może, bo zaniedbała blog skandalicznie! Ostatnia notka z września zeszłego roku, a już wkrótce zadzwonią dzwonki w szkołach na kolejny rok szkolny! Siedzę i wstydzę się.. :(
A pozmieniało się wiele. Kotów liczba się zmieniała, kocyk (ten do trzymania się mocno) był zawsze jakiś pod ręką, marzenia i plany szły swoim torem, powolutku rozpędzane, no i, co chyba najważniejsze, pojawił się ten Ktoś obok, z kim niestraszno było nawet kupić domek (malutki, ale zawsze!).
Na początku tegoż roku przeniosłam się bliżej morza - do Gdańska(z czego szybko skorzystałam, wybierając się to na Bornholm, to sprowadzając jacht znajomego ze Sztokholmu w poprzek Bałtyku). W tym czasie próbowałam sił we własnych interesach, co niestety kokosów nie przyniosło :(
W końcu zdecydowałam się poszukać jakiegoś płatnego zajęcia no i znalazłam je nawet dość szybko (1 dzień), tyle, że nie w Gdańsku, a ... w południowej Anglii. A że następnego dnia miałam podpisany kontrakt, to od 10 września, mimo protestów drugiej połowy, zmieniam adres na ten w Zjednoczonym Królestwie, dobrowolnie oddając się w poddaństwo Koronie (formalnie poddaną Królowej to raczej się nie stanę, chyba że przekonam mojego towarzysza do zmiany nastawienia). Na razie jadę na roczny kontrakt, coby wreszcie pospłacać swoje długi (i przy okazji choć w części nasz domek).
Trzymajcie za mnie co możecie, cobym sobie w tym dalekim kraju dała radę :)